Skip to content
Menu
Michał Cessanis na walizkach
  • O mnie
  • Współpraca
  • Spotkania podróżnicze
  • Kontakt
Michał Cessanis na walizkach

Lublin – miasto warte opowieści

Posted on 1 sierpnia 201313 września 2013

Próżno szukać w Polsce drugiego miasta tak bogatego w niezwykłe historie i legendy.

Ponoć część historii z Harry’ego Pottera wpadło J.K. Rowling do głowy, kiedy pomieszkiwała po sąsiedzku ze słynną księgarnią Lello w Porto. Gdyby mieszkała w Lublinie, to też dałaby radę napisać swoje dzieło. Nie ma bowiem w Polsce drugiego miasta tak bogatego w opowieści i legendy.

Kamień nieszczęścia, drzazga z Krzyża Świętego, czarcia łapa, piękna złotniczanka. Nie ma co, lublinianie uwielbiają pokazywać swoje miasto za pomocą niesamowitych historii. Lubią też tworzyć współczesne legendy. Na naszych oczach rodzą się dwie: o klikonie i o hejnaliście. „Mieszczki i mieszczanie królewskiego stołecznego grodu Lublin, zatrzymajcie się i posłuchajcie…” – tak zawsze zaczyna swój występ Władysław Stefan Grzyb (na zdjęciu), rocznik 1932. Ułożył tę formułkę sam. Krzykacz z Lublina jest prawdopodobnie jedyny w Polsce, choć przyznają się do niego też sopocianie. Dawniej klikon ogłaszał ważne wydarzenia. Nie ma prawdziwego lubliniaka, który choć raz nie spotkał go na ulicach miasta albo nie słyszał jego krzyku. Grzyb jako klikon działa od 1990 r., kiedy do Lublina powróciły dwa obrazy – Matki Boskiej i patrona miasta św. Antoniego, przez wieki wiszące na Bramie Krakowskiej. – Doszedłem do wniosku, że razem z obrazami powinna też powrócić tradycja grania hejnału Lublina z 1686 r., a przy okazji funkcja krzykacza. I tak oto zostałem klikonem – opowiada Grzyb.

A wydarcie ma potężne, bo jak zmierzono, siła jego głosu to ponad 86 decybeli. Jego służbowe ubranie to strój mieszczanina lubelskiego z epoki renesansu. Identyczny jak postać na fasadzie kamienicy Chociszewskich przy Rynku 6. – Na nim wzorowała się krawcowa z teatru – dodaje dumnie. Zazwyczaj występuje w duecie z miejskim hejnalistą Onufrym Koszarnym (rocznik 1933), którego codziennie można zobaczyć na balkonie Nowego Ratusza przy placu Łokietka. – Hejnał gram dokładnie od 17 lat, 3 miesięcy i 19 dni – podaje pan Onufry. Przez ten czas nie miał ani jednego dnia wolnego. Zawsze na posterunku, nigdy się nie spóźnił. Grał, choć dwukrotnie skradziono mu trąbkę. – Ja się nie poddaję – mówi dziarsko.

Cały tekst do przeczytania w sierpniowym
„National Geographic Traveler”


 

[tb_google_map]

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kategorie

Kraje

Archiwum

Szukaj

Kategorie

Znajdź

©2026 Michał Cessanis na walizkach | WordPress Theme by Superb WordPress Themes