Skip to content
Menu
Michał Cessanis na walizkach
  • O mnie
  • Współpraca
  • Spotkania podróżnicze
  • Kontakt
Michał Cessanis na walizkach

To ona uczyła nas latania

Posted on 27 października 20133 stycznia 2014

Przez 20 lat jej głos słyszeli pasażerowie samolotów Polskich Linii Lotniczych LOT. Instruowała nas, jak należy zachować się na pokładzie i gdzie są wyjścia ewakuacyjne. Lektorka Agnieszka Rogińska opowiedziała mi o swojej podniebnej przygodzie i podróżach.

Fot. Grzegorz Rogiński/CIR tel.(+48) 601 96 33 07 iksnigor@gmail.com

Spotykamy się w kawiarnio-księgarni Tarabuk na warszawskim Powiślu. Popijając koktajl owocowy Agnieszka Rogińska rozpoczyna opowieść. – Dwadzieścia lat temu lektorów w Polsce było mało, lektorek jeszcze mniej. Odpoczywałam na Orawie, kiedy zadzwonił do mnie pan o nazwisku Muzyka. Przedstawił się, że dzwoni z LOT-u i zaprosił mnie na nagranie. Wahałam się, a jemu strasznie zależało na czasie i prosił, bym przerwała urlop i wracała do Polski. Krakowskim targiem doszliśmy do porozumienia: pan Muzyka przesunął termin nagrania, a ja tylko trochę skróciłam wakacje – wspomina.

LOT chciał, aby instrukcje bezpieczeństwa i ewakuacji w samolotach czytała lektorka, ponieważ wielu stewardesom nie wychodziło to najlepiej: miały problemy z dykcją, zjadały końcówki słów, sepleniły.

– Weszłam do studia i nagrałam pierwszą serię instrukcji o zapinaniu pasów, zakładaniu masek z tlenem i dmuchaniu kamizelek ratunkowych. Najpierw do Boeingów, a potem do kolejnych samolotów – Embraerów. Później także mój kolega z radia dogrywał komunikaty po angielsku i francusku – wspomina.

Pasażerowie LOT-u słuchali głosu pani Agnieszki przez dwadzieścia lat. Jej samej też się zdarzało słyszeć instrukcje bezpieczeństwa. – Leciałam do Amsterdamu. Kiedy usłyszałam swój własny głos, wcisnęłam się w fotel i skuliłam. Pomyślałam, że wszyscy się na mnie patrzą i na wszelki wypadek nie odezwałam się do końca podróży – śmieje się.

Na szczęście, nie często była narażona na taki stres, bo zwyczajnie nie lubi latać. Uwielbia poznawać nowe kraje, jednak najchętniej chciałaby się do nich teleportować. – Nie czuję się komfortowo w podróży, także w samochodzie jest mi niewygodnie – opowiada.

Agnieszka_Rogińska2

Jednak daje się przekonać mężowi Grzegorzowi, znanemu polskiemu fotografowi i laureatowi międzynarodowej nagrody „World Press Photo” i razem z nim rusza w świat. Najchętniej na Orawę, ale też Węgry Zachodnie. Za najpiękniejsze miasto uważa zaś Vancouver.

– Tam rzadko pada śnieg, w grudniu rosną bratki, a mieszkańcy żyją spokojnie. Mówią, że u nich jest jak w Ameryce, ale bardziej nudno. Mnie to odpowiada. Podobnie jak wyspa Cayo Guillermo na Karaibach – zdradza mi. To mała wysepka zbudowana z piasku i korala, którą Ernest Hemingway opisał w „Wyspach na Golfsztromie”. – Ale nie muszę wyjeżdżać na koniec świata, by wypocząć, ostatnio coraz częściej z mężem robimy wycieczki po Polsce. Rozkładamy mapę, wyznaczamy cel i jedziemy – opowiada. Tak ostatnio pojechali do Chełmna, Ciechanowa, a także do Czerwińska nad Wisłą. – W Czerwińsku Wisła piękniejsza jest od Amazonki. Mogłabym budzić się z takim widokiem za oknem – przyznaje.

Według Agnieszki Rogińskiej podróże, nawet te za miedzę, są najlepszym sposobem na odpoczynek. – Wolę odpoczywać zwiedzając, niż siedzieć na kanapie i oglądać seriale. Na szczęście jestem przykładem, że da się żyć bez telenowel. Nie oglądam żadnej, nie wiem kto w nich gra i wiedzieć nie chcę. Lepiej wyłączyć telewizor i jechać w kolejną podróż.

POSŁUCHAJCIE AGNIESZKI ROGIŃSKIEJ:

http://www.cessanis.com/wp-content/uploads/2013/10/Agnieszka_Rogińska_nagranie.mp3

 

zdjęcia: Grzegorz Rogiński

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kategorie

Kraje

Archiwum

Szukaj

Kategorie

Znajdź

©2026 Michał Cessanis na walizkach | WordPress Theme by Superb WordPress Themes