Ni to wieś, ni miasto. Bez reprezentacyjnego placu i zgiełku kurortów. Ale za to w Solcu-Zdroju mają skarb – najsilniejszą leczniczą wodę siarczkową na świecie!
Wyjątkowo pogodne miejsce na mapie Polski. Słońce świeci tu przez 155 dni w roku i ponoć jako pierwsze w kraju zakwitają tu magnolie. Jednak to nie od „sol” – łacińskiego wyrazu oznaczającego słońce – pochodzi nazwa miejscowości. Tej należy się doszukiwać w słonych źródłach, które występują w okolicy.
Malina najsilniejsza
To ze względu na nie już od 1837 r., kiedy miejscowość została wpisana do rejestru uzdrowisk, przybywają kuracjusze. Przyjeżdżają nie dla zabytków czy pięknych widoków. Tych w małej, liczącej ok. 900 osób wsi raczej nie ma. Autokarami, eleganckimi mercedesami, a zdarza się, że i prywatnymi śmigłowcami zlatują z całej Polski i ze świata. Ich wszystkich przyciąga sława źródeł siarkowych, które są wyjątkowo silnie zmineralizowane. Np. solanka ze źródła „Malina” właściwościami przewyższa wszystkie najsłynniejsze źródła siarkowe na ziemi. To z niego doprowadzana jest ona do Basenów Mineralnych, które kilka lat temu otrzymały certyfikat Polskiej Organizacji Turystycznej oraz do hoteli Malinowy Raj i Malinowy Zdrój uznawanych za najlepsze medyczne spa w Polsce. Solanka podczas transportu nie traci swoich właściwości, bo nie ma dostępu powietrza. Jest klarowna i żółta jak w naturze. I ta niezwykła uzdrawiająca moc!
Jest wykorzystywana nie tylko w leczeniu chorób stawów czy kręgosłupa, ale także przy wszelkich dolegliwościach skórnych. Warto wiedzieć, że siarkowodór ma działania przeciwwirusowe.
W ulotkach czytam, że kąpiele siarczkowe wykazują działanie przeciwzapalne, zmniejszają bóle, obrzęki, obniżają poziom cholesterolu i trójglicerydów, kwasu moczowego oraz glukozy. O diabelskiej mocy solanki siarkowej z Solca-Zdroju niech świadczy to porównanie: ta z „Maliny” zawiera ponad 900 mg związków siarki na 1 litr, zaś w innych uzdrowiskach na świecie mają jej 50 mg na litr.
Zimowy relaks
Zdrowotny weekend w Solcu-Zdroju zaczynam – a jakże – od kąpieli w basenie solankowo-siarczkowym. Brązowawy, rdzawy kolor wody (efekt utleniania się siarczków) i unoszący się charakterystyczny, nieprzyjemny zapach siarkowodoru nie zachęcają. Jednak po przełamaniu się jest całkiem przyjemnie. Woda ciepła, a woń przestaje być odczuwalna. Idealne warunki do relaksu – w ciszy i skupieniu. Z wiarą, że z każdą minutą nabieram sił. Po pół godzinie trzeba jednak wyjść z basenu. Takie są wskazania medyczne.
Decyduję się jeszcze na kąpiel siarczkową w specjalnej wannie w centrum zdrowia znajdującym się nad basenami. Na zakończenie funduję sobie relaks w wodzie mineralnej. Może trochę dużo zabiegów jak na jeden dzień, ale czuję się znakomicie. Dla mnie, człowieka żyjącego w wiecznym biegu, jest to niemal jak odrodzenie, złapanie oddechu pełną piersią.
Do Solca-Zdroju ściągają nie tylko osoby z problemami narządów ruchu. Coraz częściej gośćmi są tu też ci, którzy nie są pacjentami szpitali, nie leczą się również na choroby przewlekłe. Są jednak na najlepszej drodze ku temu, by na nie zapaść. To menedżerowie, księgowe, pracownicy biurowi. Wszyscy ci, którzy przez wiele godzin siedzą przy biurku czy za kierownicą auta. Problemy z kręgosłupem są nieuniknione. Dla nich w malinowych hotelach opracowano specjalne pakiety relaksacyjne z zabiegami siarczkowymi, ćwiczeniami i masażami.
I pomyśleć, że w latach 70. źródło „Malina” zasypano i zabetonowano. Nie bardzo wiedziano wówczas, co z nim zrobić, jak je „ujarzmić”. Na szczęście kilka lat temu postanowiono na nowo odkryć ten prawdziwy solecki skarb.
