Moją nauczycielką chińskiej kaligrafii jest Chang Gui Hua. Chang to nazwisko. W Chinach zawsze podaje się je na pierwszym miejscu. Gui Hua to imię. Oznacza drobne kwiatuszki cynamonowca, którymi aromatyzuje się np. zieloną herbatę.
Lekcja zaczyna się jak seans u terapeuty. – Usiądź prosto, lewą dłoń oprzyj na stole. Oddychaj spokojnie, głęboko – słyszę miękki głos pani Chang. – Poczuj się wypoczęty, nie myśl o przykrych sprawach. Ruchy rąk od lewej do prawej, z góry na dół, od środka do zewnątrz.
Czyż nie brzmi to jak wprowadzająca w trans mantra? – Nastrój jest bardzo ważny – poucza Gui Hua. – Jeśli umysł jest wyciszony, mięśnie rąk i dłoni są rozluźnione. Dzięki temu każdy znak będzie małym dziełem sztuki. Tak jak instruował w II w. n.e. niejaki Cai Yong. Czasem znak winien być jak ptak, który odlatuje. Czasem jak strzały krzyżujące się w locie. Czasem jak burze grzmiące, jak groźnie pomrukujące wulkany, innym zaś razem jak przepływające chmury lub jak błyszczące gwiazdy – pouczał mistrz.
Kaligrafię chińską można uprawiać na siedząco i na stojąco. Wiele razy w Chinach zachwycał mnie obrazek ludzi, głównie staruszków, którzy wczesnym świtem w parkowych alejkach malowali na płytach chodnikowych znaki. Używali do tego umoczonego w wodzie długiego pędzla. Trwali w nieziemskim wręcz skupieniu i ciszy. W ten sposób rozbudzali ciało i umysł. Wieloletnie badania dowodzą, że pismo chińskie angażuje obie półkule mózgowe. Nasz alfabet – tylko jedną. Być może to tłumaczy, dlaczego to Chińczycy, a nie Europejczycy osiągają wybitne wyniki w prestiżowych testach edukacji PISA.
Nauka pisma chińskiego ćwiczy pamięć. Nic dziwnego: w słownikach jest obecnie ok. 50 tys. znaków. Powstawały w ciągu niemal 8 tys. lat. Chińczycy nie znają ich wszystkich. Żeby czytać gazety i popularne książki, wystarczy im 5–6 tys. znaków. Ten, kto zna mniej niż 2 tys., jest analfabetą.
Kilkakrotnie próbowano przestawić język chiński na łaciński alfabet. Na szczęście bez skutku. Zagrożeniem dla tradycyjnej kaligrafii są smartfony. Nawigacja na ekranie nie wymaga pamiętania kształtu znaku. Wpisuje się łacińskim alfabetem wymowę i pojawia się on na ekranie. W Chinach coraz większe są obawy, że młode pokolenie zatraci w końcu chiński skarb – sztukę kaligrafii.
PODSTAWOWE ZASADY
Pozycja ciała
Jedną ręką trzymaj pędzelek, drugą papier. Bądź wyprostowany i odprężony. Pierś na odległość pięści od krawędzi stołu.
Wzorcowy znak
We współczesnych znakach stosuje się 12 rodzajów kresek. W tzw. piśmie wzorcowym używa się ośmiu kresek. Wszystkie są w znaku yong (wieczny).
Metoda kciuka i palców
Trzymaj pędzelek kciukiem i czterema palcami. Rób to delikatnie, jakbyś trzymał w dłoni jajko. Nadgarstek i przedramię są ułożone równolegle do papieru.
Nastrój
Skoncentruj się na tym, co robisz, i bądź w dobrym nastroju. Inaczej twoje znaki będą brzydkie lub jeśli zapomnisz jakiejś kreski, popełnisz błąd ortograficzny.
PRZYBORY DO KALIGRAFII
Na czym piszemy
Dziś używamy papieru. Do wprawek najlepsze są arkusze w kratkę. Najstarszym sposobem pisania było rycie znaków na kościach wróżebnych, potem na kamieniu, na bambusowych deszczułkach i na jedwabiu.
Pędzelki do pisania
Są ich różne rodzaje: małe, duże, twarde, miękkie, z krótkim włosiem, z długim. Pędzelka zaczęto używać w III w. p.n.e. Na początek wypróbujmy pędzelek mieszany o średniej długości włosia.
Tusz
Piszemy czarnym tuszem. Czerwony jest zarezerwowany do pieczęci. Tradycyjny tusz kupuje się
w pałeczkach. Następnie rozciera się go z wodą na kamieniu. Wygodniejszy jest gotowy, płynny tusz w butelkach.
W SIECI: Na stronie centrumjezykachinskiego.pl możecie zapisać się na lekcje, a także na warsztaty tańca, muzyki i chińskiego rzemiosła.
Tekst ukazał się w National Geographic Traveler nr 04/2015
Zdjęcia: Filip Klimaszewski (2)





