W żadnym innym mieście nie tryska tyle uzdrawiającej wody. W maju w Budapeszcie po zimowej przerwie otwiera się słynne kąpielisko Palatinus na Wyspie Małgorzaty. Ale tłumów jeszcze brak.
Nieliczni plażowicze, którzy podobnie jak ja są spragnieni wypoczynku pod chmurką, co jakiś czas zanurzają się w termalnych wodach jak niegdyś Rzymianie. To oni odkryli uzdrowiskowe walory wyspy i by łatwiej się na nią dostać, połączyli z lądem kamiennym mostem.
Palatinus istnieje od 1919 r. Kąpielisko z ośmioma basenami (w tym dwiema termami z wodą o temp. 36°C) jest jednym z największych w Europie i najlepszych na świecie według rankingu brytyjskiego Guardiana. I nie szkodzi, że czas się tu zatrzymał. Panie w kasach i „łazienni” wyglądają tak, jakby pracowali tam od czasów, które pamiętam jeszcze z rodzinnych wypraw, czyli lat 80. Panie szatniarki w białych fartuchach jak dawniej piszą kredą numerki na drzwiach przebieralni. Czasami trudno się z nimi dogadać po angielsku, ale na migi zawsze się uda.
Budapeszteńska woda nie jest chlorowana ani ozonowana, tryska wprost ze źródeł termalnych, które są pozostałością po byłych wulkanach. Na terenie miasta codziennie na powierzchnię ziemi pod wysokim ciśnieniem wydostaje się blisko 70 mln litrów wody (ze 123 źródeł). Ma ona różny skład chemiczny i właściwości lecznicze. Różna jest też jej temperatura – od 24 do 77°C.
Polecam też odwiedzenie kąpieliska Gellerta uważanego za najelegantsze w Budapeszcie. Mieści się w secesyjnym gmachu hotelu. Pod szklanym dwukolorowym dachem jest główny basen otoczony dwupiętrową kolumnadą. Teraz rozumiem, dlaczego te właśnie baseny są najczęściej pokazywane w rozmaitych przewodnikach. Dużą atrakcją jest kąpiel w trzech basenach ze sztucznymi falami, z których najstarszy działa od 1927 r. Są też łaźnie parowe, pomieszczenia do zabiegów w błocie, tarasy do opalania.
Podobnie na kąpielisku Széchenyi Gyógyfürdő na obrzeżach Parku Miejskiego, do którego można dojechać drugim najstarszym metrem w Europie. To ulubione miejsce budapeszteńczyków. Trzeba jednak uważać, by nie przesadzić z kąpielą. Dotyczy to zwłaszcza osób z chorobami układu krążenia. Na skutek zbyt długiego moczenia w źródlanej wodzie w najlepszym przypadku może wystąpić u nich stan rozdrażnienia. Ale to ponoć szybko mija.
