Skip to content
Menu
Michał Cessanis na walizkach
  • O mnie
  • Współpraca
  • Spotkania podróżnicze
  • Kontakt
Michał Cessanis na walizkach

Tydzień w Wietnamie za 560 zł? To możliwe!

Posted on 27 sierpnia 20164 września 2016

W Wietnamie blisko połowa mieszkańców nosi dumnie nazwisko Nguyen. Zamieszkałem więc u Nguyenów. Mieszkanie okazało się strzałem w dziesiątkę.

– Pewnie ci gorąco – zapytała mnie Thuy Nguyen i zaproponowała coś na orzeźwienie: miseczkę fasoli z kostkami lodu i słodkimi galaretkami. Deser był rozwodniony i słodki. Ale kiedy termometry w Hanoi pokazywały 40°C, a ja dodatkowo byłem zmęczony po długiej podróży, zjadłem go z przyjemnością.

tani_wiet2

Ofertę rodziny Nguyenów znalazłem na stronie airbnb.com. Thuy jest ekonomistką wykształconą w Australii, a jej mąż Quang – prawnikiem po uniwersytecie w Singapurze. Ich mieszkanie jest duże, nawet na nasze warunki, mierzy ponad 150 m², są w nim dwie łazienki i spora kuchnia, w których najważniejszymi sprzętami były dwa urządzenia do gotowania ryżu. Ich apartament znajduje się w nowoczesnym wieżowcu, 10 min taksówką od centrum Hanoi. Na mnie czekał pokój z klimatyzacją i ze sporym łóżkiem.

Drobny i niewysoki Quang martwił się jednak, czy na pewno zmieszczę się na nim, mając 190 cm wzrostu. – Gdyby ochroniarz pytał, kim jesteś, powiedz, że kuzynem z Europy – poprosiła Thuy. W powody tej prośby nie wnikałem. Tym bardziej że mieszkanie okazało się strzałem w dziesiątkę, także finansowym, bo za tydzień zapłaciłem jedynie 1 mln 790 tys. dongów, czyli ok. 300 zł.

Prowincjonalne Hanoi

Hanoi nie jest typową azjatycką metropolią jak Pekin czy Szanghaj ze swoimi gigantycznymi skrzyżowaniami i wieżowcami.

tani_wiet1

 

O stolicy Wietnamu mówi się nawet, że to prowincja na północy. Dużo tu pamiątek po dawnych kolonizatorach Francuzach, generalnie zabudowa jest niska, ulice są ciasne, zatłoczone, kręte. Ale po mieście podróżuje się łatwo i tanio. Najczęściej jeździłem taksówkami (sprawdzone są firmy Mai Linh i Vinasun, cena za przejazd kilku kilometrów ok. 53 tys. dongów, czyli ok. 9 zł), choć jeszcze tańsze są autobusy (bilet kosztuje ok. 2900 dongów, czyli 50 groszy). Korciła mnie przejażdżka tymi ostatnimi, ale przyznaję, że nie rozwikłałem rozkładu jazdy na przystankach.

tani_wiet17

Próbowałem też jeździć skuterem i to na ulicach Hanoi jest ekstremalnym przeżyciem. Trudno się zorientować, kto w wietnamskim ruchu drogowym ma pierwszeństwo. Panuje wielki chaos, podczas przejażdżki trzeba mieć oczy dookoła głowy. Nie mogłem się nadziwić, jak to możliwe, że na malutkim skuterze można przewieźć oprócz pasażera, i to niejednego, także klatkę z kurami, psa, stół, dwa krzesła, a nawet lodówkę. Jestem raczej ostrożnym kierowcą, lubię porządek na drodze, dlatego poprzestałem na kilku rundach wokół domu. Nikt w wypożyczalni skuterów (zapłaciłem ok. 150 tys. dongów, czyli 25 zł za dzień) nie uprzedził mnie, że zgodnie z przepisami obcokrajowcy bez lokalnego prawa jazdy w ogóle nie powinni wsiadać na dwukołowca. Dowiedziałem się o tym już po powrocie do Polski.

tani_wiet16

Wolałem spacerować. Na przykład rano wokół jeziora Hoan Kiem. Można popatrzeć na ćwiczących tai-chi Wietnamczyków, a potem wejść w uliczki Starej Dzielnicy, gdzie w chylących się domkach znajdziecie najlepsze i najtańsze bary oraz sklepy. To miejsce zgubne. Artyści malujący obrazy, są trójwymiarowe wycinanki, kramiki z wachlarzami, papierowe lampiony. Jeśli zastanie was tam wieczór, to usiądźcie w jednym z barów, by skosztować pysznej łagodnej i aromatycznej kawy, a także piwa. Lanego z beczki Bia hoi napijecie się w całym Wietnamie. Jest naprawdę dobre, lekkie i tanie, bo litr kosztuje 4100 dongów, czyli 70 groszy. Jedzenie też jest tanie. Moi gospodarze zapisali mi miejsca, w których można zjeść najlepszą zupę pho. Do baru Quan Pho Ga przy ulicy Hang Hom 15 zabrałem znajomych z Filipin i Izraela, którzy też mieli ochotę na miskę bulionu z wołowiną. Za 31 250 dongów, czyli ok. 5 zł, wszyscy byli najedzeni do syta.

tani_wiet13

Znajomych poznałem podczas rejsu po zatoce Ha Long – jednym z siedmiu nowych naturalnych cudów świata wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Zatoka Lądującego Smoka to miejsce tak piękne, że zostałem tam dłużej, niż planowałem. Jest tu blisko 2 tys. skalistych wysp, wśród których pływa się na drewnianej łajbie z kuchmistrzem serwującym ryby i owoce morza. Ale relaks w tym miejscu kosztuje sporo. Chodząc od drzwi do drzwi agencji turystycznych w Hanoi, traciłem nadzieję, że w ogóle zobaczę tę wizytówkę Wietnamu. Oferta dwudniowego rejsu za 150 dol. była dla mnie zaporowa. Po raz kolejny przekonałem się jednak, że trzeba się targować. Udało się w biurze Indochina Legend przy ulicy Trung Hoa. Sprzedawcy powiedziałem, że mogę wydać maksymalnie 80 dol. (ceny w biurach podawane są w dolarach), bo więcej nie mam. Wietnamczyk wykonał kilka telefonów i udało się. Następnego dnia byłem już na statku, podziwiałem widoki i tak mi się spodobało, że spytałem kapitana, czy mogę zostać dzień dłużej, dopłacając 20 dol. Znów się udało. Przez te trzy dni naprawdę odpocząłem.

Porcelana z Bat Trang

Po powrocie do Hanoi w domu czekała już na mnie kolacja. Zresztą Thuy przez wszystkie dni zapraszała mnie do wspólnego biesiadowania z rodziną. Uczyła, jak zrobić prawdziwe nem, czyli sajgonki, i przygotowywała orzeźwiające desery, takie jak sorbet ze zmiksowanych owoców liczi. Co więcej, nie pozwalała mi robić zakupów, powtarzając, że jestem gościem. No tak, kuzynem z Europy!

tani_wiet6

Nguyenowie zabrali mnie nawet na wycieczkę do wioski Bat Trang, w której od ponad tysiąca lat wypala się ręcznie malowane zastawy obiadowe, patery, wazony, misy, donice. Już w XV w. do wioski bogatej w białą glinę, i położonej nad Rzeką Czerwoną, którą wiódł szlak handlowy, przybywały po porcelanę statki z Chin i Japonii. Potem zaczęli ją kupować Holendrzy, Brytyjczycy i Portugalczycy. Ponoć tutejszych garncarzy rzemiosła nauczali w 1010 r. trzej uczeni, którzy powrócili z podróży po Chinach.

tani_wiet9

Wioska zaczęła się rozwijać, gdy król Ly Thai Do przeniósł stolicę Wietnamu do Thang Long (obecnie Hanoi). W każdym niemal domu powstawał warsztat. Bat Trang to ważne miejsce dla Wietnamczyków.

tani_wiet8

W jednym z warsztatów Thuy przetłumaczyła mi powiedzenie namalowane na ścianie: Chciałbym wziąć z tobą ślub i kupić cegły z Bat Trang, by wybudować nam dom. W wiosce nie warto się spieszyć. Przyjrzyjcie się pracy kolejnemu pokoleniu artystów, którzy z niezwykłym spokojem tworzą małe dzieła sztuki. I kupcie coś. Ceny nie są oszałamiające. Obiadowa zastawa dla sześciu osób kosztuje ok. 419 tys. dongów, czyli 70 zł.

Rachunek z podróży

Tydzień w Wietnamie za 560 zł. W tym:

nocleg

300 zł

Tyle zapłaciłem za pokój u rodziny z portalu airbnb.com.

jedzenie

160 zł

Jadałem w ulicznych barach i w domu: gotowali właściciele.

transport

100 zł

Po mieście chodziłem i jeździłem taksówkami.

3 MOJE RADY

Rozrywka

Najtańszą, bo darmową rozrywką są poranne ćwiczenia tai-chi. Można przyłączyć się do grup w parkach. W Hanoi warto wybrać się do Miejskiego Teatru Lalek na Wodzie
(Mua Roi Thang Long). Rzeźbione kukiełki występują w Wietnamie od tysiąca lat.

Zakupy

Najlepiej polować na rękodzieło: papierowe trójwymiarowe kartki, drewniane lalki, obrazy malowane przez lokalnych artystów czy papierowe lampiony. Wszystko to oraz pyszną kawę – Wietnam jest drugim na świecie jej producentem – kupicie w starej dzielnicy Hanoi.

Warto wiedzieć

Wizę można wyrobić w Ambasadzie Wietnamu w Warszawie, vietnamembassy-poland.org. Jednak zdecydowanie prościej wyrobić przez internet promesę wizową za 16 USD na stronie visaonlinevietnam.com, zabrać ją w podróż, okazać na lotnisku w Hanoi i wyrobić wizę za 25 dol (trzeba tylko zabrać dwa zdjęcia 4×6 cm). 30-dniowa wiza jednokrotna kosztuje łącznie ok. 170 zł.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kategorie

Kraje

Archiwum

Szukaj

Kategorie

Znajdź

©2026 Michał Cessanis na walizkach | WordPress Theme by Superb WordPress Themes