Skip to content
Menu
Michał Cessanis na walizkach
  • O mnie
  • Współpraca
  • Spotkania podróżnicze
  • Kontakt
Michał Cessanis na walizkach

Laponia. Najpiękniejsza zima na świecie

Posted on 28 stycznia 20203 lutego 2020

Finowie mają to szczęście, że mogą się nacieszyć zimą aż do maja. Do Laponii pojechałem zobaczyć najprawdziwszą zimę na świecie. I jak dla mnie – najpiękniejszą. Nigdzie nie widziałem takiej ilości białego puchu ciągnącego się po horyzont, którym zimnoluby mogą nacieszyć się aż do późnej wiosny.

Z sauny prosto do jeziora

Pobyt w krainie zimna zacząłem jak prawdziwy Fin: w saunie. I to nie byle jakiej, bo położonej nad jeziorem Immeljärvi, pośród niczego, w pobliżu miasteczka Levi. Zresztą w ośrodku Immelkertano do wyboru było ich kilka: sauna dymna, ziołowa albo lodowa – wszystkie wybudowane na ośnieżonych polach. Jednak najważniejszym punktem relaksu było wejście do przerębla w jeziorze. Do dziś nie wierzę, że zrobiłem to przy temperaturze powietrza -28 stopni i temperaturze wody nieprzekraczającej zera. Ale czego nie robi się dla zdrowia!

Nocna uczta

Oglądanie zorzy polarnej to największa rozrywka w Laponii od września do marca (najlepiej w styczniu i w lutym). Wówczas na niebie trwa zjawiskowa gra świateł, którą najlepiej widać w miejscu zupełnie zaciemnionym. Żeby obejrzeć ten niezwykły spektakl, wcale nie trzeba trząść się z zimna na mrozie. Zielone smugi na niebie oglądałem na ranczu Northern Lights (jest też lodowa kaplica, w której można wziąć ślub), ok. 30 km od lotniska w Kittilä, leżąc na łóżku w domku ze szkła. Widoczność była świetna. Podobnych miejsc do obserwacji zorzy jest coraz więcej, np. w wiosce Kakslauttanen mieszka się w szklanych igloo.

Trekking po lodowej pustyni

W Laponii byłem w grudniu, kiedy trwa noc polarna. Słońce wstaje późno, księżyc nie zachodzi, a po trzech, czterech godzinach znowu jest ciemno. W takim półmroku wjechałem gondolą na górę Levi. To jeden z największych ośrodków narciarskich w Finlandii. Góra wznosi się 531 m n.p.m. i korzystają z niej nie tylko narciarze czy snowboardziści. Pierwszy raz miałem na nogach rakiety śnieżne i wraz z przewodnikiem przez trzy godziny szedłem po śnieżnej pustyni do restauracji Tuikku, gdzie czekały na mnie nagrody: pyszna zupa rybna i różowy zachód słońca.

Święta cały rok

Jeśli myślicie, że Mikołaj przynosi prezenty tylko w grudniu, to bardzo się mylicie. W Laponii Boże Narodzenie trwa non stop! Przekonuję się o tym w słynnej wiosce Świętego Mikołaja, 8 km od Rovaniemi. To jego oficjalna siedziba, do której przeprowadzono go w 1940 r. z Korvatunturi, czyli góry Ucho (ze względu na kształt) na granicy finlandzko-rosyjskiej. Do Rovaniemi można dolecieć z Helsinek albo dojechać w niecałe dwie godziny z lotniska Kittilä. I bawić się jak dziecko! Tutaj dochodzą wysyłane przez was listy do Joulupukki (to fiński odpowiednik Mikołaja), jest szkoła elfów, fabryczka drewnianych dekoracji, sklepik ze świątecznymi ozdobami, szałas z pieczonym łososiem, a także park rozrywki otwarty przez cały rok.

Na miejsca, gotowi, hau!

Kiedy lata temu pierwszy raz wystawiono je w wyścigach psich zaprzęgów, ochrzczono je syberyjskimi szczurami, bo były tak niepozorne. I faktycznie, można się pomylić: gdy syberyjskie husky nie są wpięte w zaprzęg, łaszą się, merdają ogonami i chcą się bawić. Chwilę potem stają się bestiami nie do opanowania. W zaprzęgu rzucają się na siebie, podgryzają, ujadają, szczerzą kły, chcą natychmiast ruszyć. I kiedy nadchodzi moment startu, zaczynają gnać przed siebie w absolutnej ciszy.

Pędziłem saniami prowadzonymi przez ich opiekuna z Levi Husky Park w Köngäs. W tej hodowli – jednej z najstarszych w Finlandii – jest ponad 70 psów wyścigowych, które potrafią rozpędzić zaprzęg nawet do 40 km/godz. Czułem, że w tym pędzie zamarzam od stóp do głów, ale radość z jazdy jest nie do opisania.

Po kilkukilometrowej przejażdżce mogłem odpocząć w drewnianej chacie, zjeść pieczoną kiełbasę, ogrzać się przy wielkim kominku, a potem zrobić setki zdjęć hodowanym tu reniferom (najpiękniejszy jest albinos). polarspeed.fi

Szaleństwo na talerzu

Truskawki, jagody, żurawina, czerwone borówki i maliny moroszki zajada się w Laponii w każdym domu i w każdej restauracji. Przerabia się je na soki, marmolady, konfitury, likiery i sosy. Najpopularniejszym daniem jest poronkäristys, czyli duszone mięso renifera podawane
na ziemniaczanym purée. Wiem, że dla wegetarian brzmi to fatalnie, ale smakuje przepysznie. Dla miłośników ryb też jest przysmak: lohikeitto – zupa z filetów z łososia z porem, ziemniakami, masłem i koperkiem. A na deser polecam leipäjuusto, czyli grillowany ser z mleka krowiego, koziego lub renifera podawany z konfiturą z maliny moroszki. Uwaga, po takim obżarstwie łatwo zapaść się pod śnieg!

ZOBACZCIE FILM Z LAPONII

Dojazd

Do Kittilä najszybciej linią lotniczą Finnair z Warszawy, z przesiadką w Helsinkach, cena
biletu ok. 800 zł, finnair.com

Nocleg

Spałem w Lapland Hotels Sirkantähti, za pokój 2-os. z sauną w łazience i śniadaniem zapłaciłem 630 zł. Taniej przenocujecie w Levin Tunturituuli Apartments (ok. 450 zł), booking.com.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kategorie

Kraje

Archiwum

Szukaj

Kategorie

Znajdź

©2026 Michał Cessanis na walizkach | WordPress Theme by Superb WordPress Themes